| Władze Włocławka podpisały ramową umowę o współpracy z PKP. Obie strony deklarują, że zależy im na stanie dworca. Możliwe, że za parę lat pasażerowie będą korzystać z całkiem nowego budynku
Jeszcze w kwietniu sprawie dworca miasto toczyło z koleją prawdziwą wojnę. Prezydent Włocławka Andrzej Pałucki wysłał nawet skargę do władz spółki, w której domagał się natychmiastowego posprzątania, zawiadomił także sanepid o fatalnym stanie sanitarnym obiektu. Kolej obiecała wtedy posprzątanie, zaznaczyła jednak, że jest tylko współwłaścicielem dworca (ok. 25 proc. należy do PKS-u) i bez rozgraniczenia co jest kogo, generalnego remontu nie przeprowadzi. W obowiązującej od 1 września umowie miasto i spółka zadeklarowały chęć naprawienia stosunków. Za kwestie "szczególnie ważne" uznały zagospodarowanie przestrzenne obiektów kolejowych, regulacja stanu prawnego najważniejszych nieruchomości, inwestycje zapewniające szybkie połączenia kolejowe z Warszawą i aglomeracyjne z Toruniem oraz wspólne dbanie o czystość i porządek. W tych sprawach mają zostać zawarte umowy szczegółowe. - Porozumienie dotyczy ogólnej współpracy, ale zrozumiałe jest, że mieszkańców najbardziej interesuje dworzec - mówi Michał Wrzosek, rzecznik prasowy PKP. Tutaj możliwe są dwa warianty. Pierwszy zakłada wyburzenie dworca i wybudowanie nowego, drugi wyremontowanie obecnego budynku. Nowy dworzec mógłby powstać za pieniądze prywatnego inwestora, który w zamian dostanie przyległe tereny. Wrzosek: - Możemy teraz wspólnie z miastem szukać takiego inwestora, a gdy już się znajdzie ustalić, kto przekaże mu grunty. Miasto musi też określić, jakiego typu obiekty miałby ewentualny inwestor postawić. Nowa stacja, jeśli w ogóle powstanie, zacznie służyć pasażerom najwcześniej za kilka lat. Obu stronom zależy jednak, aby jak najszybciej poprawić wizerunek niszczejącego budynku. - Do tej pory dworzec służył tylko celom komunikacyjnym. Zadeklarowaliśmy chęć zmiany planu zagospodarowania przestrzennego co pozwoli, aby powstały tam obiekty handlowe czy usługowe - mówi Monika Budzeniusz, rzecznik prezydenta Włocławka. Problemem może być nadal nieuregulowana kwestia podziału dworca i jego okolic między PKP i włocławskim PKS-em. - Niektóre remonty musimy prowadzić razem, co nie jest dla nas korzystne - mówi Jarosław Radzikowski ze spółki PKP Dworce Kolejowe. - Ale część robimy za własne pieniądze, jak np. naprawę kotłowni, która znajduje się pod częścią zajmowaną przez PKS. Chcemy też poprawić bezpieczeństwo pasażerów i zatrudnić firmę ochroniarską.
Źródło: Gazeta Wyborcza Toruń
, 04-09-2008, odsłon: 186 | |