| Nie wszyscy z ok. 95 tys. włocławian uprawnionych do głosowania wzięli udział w wyborach, ale mówiło się o rekordowej frekwencji. - Czekałem w kolejce na otrzymanie karty do głosowania, wcześniej to się nie zdarzało - mówi pan Kazimierz, który swoją komisję wyborczą miał w szkole przy ulicy Wyspiańskiego na osiedlu Południe. Podobna sytuacja była w większości Obwodowych Komisji Wyborczych na terenie Włocławka.
- Już od kilku lat mieszkam w Gdańsku, ale nadal jestem zameldowany u rodziców w Michelinie. Przyjechałem na niedzielę do Włocławka tylko po to, by wziąć udział w wyborach i głosować na LiD - zapewniał 27-letni Dawid Trendewicz, głosujący w jednej z trzech obwodowych komisji w Szkole Podstawowej nr 19 przy ulicy Szkolnej. Gdy Ewa Adekumbi weszła do lokalu wyborczego w podwłocławskim Wieńcu weszła, jej czarnoskóry mąż Kayode pozostał na zewnątrz. - Niestety, mąż nie może głosować, ponieważ nasze starania o polskie obywatelstwo nie przyniosły jeszcze efektu - mówi pani Ewa. Tymczasem pan Kayode, mieszkający w Polsce od 30 lat, czyli znacznie dłużej niż w rodzinnym Lagos w Nigerii, bardzo interesuje się polską polityką. W telewizji ogląda głównie programy informacyjne. Gdyby mógł, oddałby swój głos na Platformę Obywatelską i ma nadzieję, że już wkrótce będzie to możliwe. - Nie zanotowaliśmy dotychczas żadnych incydentów związanych z wyborami, w tym przypadków łamania ciszy wyborczej - mówiła wczesnym popołudniem Małgorzata Feli-niak z Miejskiej Komisji Wyborczej. - Sporo osób niepełnosprawnych skorzystało natomiast z możliwości dowiezienia ich do lokali wyborczych. W Szkole Postawowej nr 10 przy ulicy Starodębskiej głosował prezydent Andrzej Pałucki z żoną Jolantą. - Byłem mile zaskoczony sporą frekwencją - mówi prezydent. - Dla mnie to było ważne wydarzenie, po godzinie dwudziestej zaś planowałem pójść do sztabu wyborczego Lewicy i Demokratów, aby sprawdzić jakie są pierwsze sondaże.
Źródło: Gazeta Kujawska
, 22-10-2007, odsłon: 472 | |