| W sobotę kcyńską policję postawiła na nogi wiadomość o porwaniu nastolatki na Rynku.
Czterech mężczyzn miało ją wywieźć z miasta i ukryć w szopie. Po kilku godzinach poszukiwań okazało się, że dziewczyna zmyśliła całe zdarzenie. Policjantów zaalarmowała o porwaniu przerażona matka dziewczyny. Córka nie wróciła na noc. W sobotę około godz. 9 otrzymała od córki SMS-a, że w piątek po południu została na kcyńskim Rynku napadnięta i porwana przez czterech mężczyzn. Napastnicy wsadzić ją mieli do auta i wywieźć do jednej z pobliskich miejscowości. Tam miała być przetrzymywana w jakiejś szopie. Nastolatka jest mieszkanką podkcyńskiej miejscowości. W Kcyni odbywała praktykę zawodową w jednym ze sklepów. Do porwania miało dojść zaraz po zakończeniu pracy, około godz. 16, gdy wyszła ze sklepu na Rynek. Policja od razu wszczęła dochodzenie. Z relacji znajomych dziewczyny wynikało jednak, że nastolatka ostatnio widziana była w piątek około godz. 19.30 w okolicach sklepu "Biedronka" w Kcyni, gdzie robiła zakupy z nieznanym mężczyzną. Potwierdziło to nagranie z kamery. Dwie godziny po wysłaniu SMS-a dziewczyna sama się odnalazła. Jak twierdziła - odwieźli ją porywacze. Dopiero później przyznała się, że całe zdarzenie wymyśliła, bo chciała spędzić noc z mężczyzną poznanym przez internet. Wiedziała, że rodzice na to nie pozwolą. Bała się powiedzieć im prawdę.
Źródło: Gazeta Kujawska
, 05-10-2008, odsłon: 177 | |