| Miejscy rajcy sprzeciwiają się planom likwidacji oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia w Bydgoszczy. - To zły projekt, nie ma poparcia społecznego i po prostu nie możemy się na niego zgodzić - tłumaczy Jarosław Wenderlich, radny PiS Apel do rządu, z inicjatywy radnych PiS, uchwaliła rada miasta. Rządowy projekt reorganizacji NFZ zakłada utworzenie siedmiu Towarzystw Ubezpieczeń Zdrowotnych. Dla naszego województwa Towarzystwo miałoby swoją siedzibę w Gdańsku. - To przeczy idei samorządności województw. Poza tym jest bardzo prawdopodobne, że środki przeznaczone na ochronę zdrowia w województwie kujawsko-pomorskim zostaną ograniczone - prognozuje Wenderlich.
Radni słusznie zauważają, że likwidacja oddziału utrudni pracę dyrektorom szpitali, którzy będą musieli jeździć do Gdańska, żeby podpisywać umowy na leczenie. - Nasze miasto jest ósme pod względem liczebności w kraju. Tutaj są świetne szpitale, uczelnia medyczna. W niczym nie jesteśmy gorsi od Gdańska - argumentuje radny PiS. Likwidacja bydgoskiego oddziału NFZ oraz brak planu utworzenia Towarzystwa Ubezpieczeń Zdrowotnych z siedzibą w Bydgoszczy, to pozbawienie województwa kujawsko-pomorskiego kolejnej ponadregionalnej instytucji. Protest przeciwko projektowi ustawy wyraził już Konwent Marszałków RP, wątpliwości mają wojewodowie, sejmiki wojewódzkie oraz parlamentarzyści. Apel bydgoskiej rady miasta trafi m.in. do prezydenta, marszałków Sejmu i Senatu, Ministerstwa Zdrowia. - Póki piłka w grze, wszystko może się zdarzyć, projekt jest wciąż dyskutowany, liczymy, że nasz głos zostanie usłyszany w Warszawie - dodaje Wenderlich.
Źródło: Gazeta Wyborcza Bydgoszcz
, 31-10-2008, odsłon: 93 | |