| Kiedyś były rajem dla handlarzy i kupujących. Jak funkcjonują dziś? Czy bazary w walce o klienta nie przegrywają z marketami?
Bazary do niedawna były miejscem drobnej przedsiębiorczości. To tam spływały przemycane z Zachodu jeansy, kosmetyki czy elektronika. W czasach PRL na targowiskach można było kupić prawie wszystko - mięso, alkohol. Tylko tam można było kupić wiejskie jaja lub kaczę. Teraz na stoiskach można znaleźć wszystko - od warzyw przez nabiał aż po bieliznę czy garnitury, choć jak mówią bazarowi sprzedawcy, najczęściej kupowane są owoce i warzywa. Dziś blask targowisk mocno osłabł. Ale są i tacy, którzy wierzą w ich renesans i szanse na zrobienie dobrego interesu na bazarowym handlu. Pan Włodzimierz od 10 lat handluje na bydgoskim bazarze. Uważa, że taki biznes się opłaca i można z niego wyżyć. Pani Janina, która handluje słodyczami uważa, że z roku na rok coraz bardziej konkurencyjne ceny w marketach odbierają handlującym na targowisku klientów. Jak twierdzą kupcy, praktycznie żaden z towarów nie daje gwarancji sukcesu. Na bazarach po prostu zaczyna brakować klientów. Z obserwacji wynika, że na miejskich targowiskach pojawiają się zazwyczaj osoby w wieku około 50 - 60 lat, które pamiętają jeszcze zakupy z czasów PRL. Brakuje młodszych, którzy wolą jednak centra handlowe.
Źródło: Gazeta Kujawska
, 01-11-2008, odsłon: 64 | |